29 sierpnia 2010

kaliber64 FAQ

Filed under: blog — Tagi: — jamatka @ 18:45
.

Wchodzą… pukają.
Zaglądają przez szpary… i odchodzą z niczym.
Nie ma serca jamatka tak patrzeć bezczynnie, dlatego postanowiła pozbierać niektóre pytania i dać odpowiedź w jednym miejscu.
Gdzie indziej nazywa się to FAQ, to postanowiłam zrobić swój.

FAQ KALIBER64

Będzie pytań przybywać to się dopisze a potem zrobię specjalne menu z takim atrakcjami.
Jest już zapotrzebowanie na okienko na FAQ i na Solucję do Stonekeep.

No… no i interes się rozkręca powoli. Wiedziałam, że ten blog to dobry pomysł i coś z niego nareszcie wyrośnie.


kaliber64 FAQ – Fallout 1, 2, 3


Fallout 3 własny dom, fallout 3 dom własny lazaret

Dom w Falu3 dostajemy wypełniając quest „Potęga Atomu”.
Jak jesteśmy fuj to dostaniemy mieszkanko w Tenpenny Tower a jak jesteśmy gut to chałupkę w Megatonie.

Po pierwsze skill Materiały Wybuchowe musi być na min 25%… można se podciągnąć deczko zakładając jakąś czapeczkę sapera czy coś…
Od szeryfa Megaton dostaniemy zadanie rozbrojenia bomby a od pewnego gangsta z salonu Moriarty`ego alternatywne zlecenie na coś całkiem przeciwnego.
Co wybierzemy, to dostaniemy… po mojemu w tym akurat przypadku przyzwoitość popłaca.
Rzadko tak się zdarza, zarówno w życiu jak i w grach, zatem tym bardziej warto skorzystać.
Mi się w mojej chałupce w Megatonie tak dobrze mieszkało, jak wszystko sobie urządziłam plus atrakcje w rodzaju własnego lazaretu, że ostatecznie Fala 3 nigdy nie skończyłam… tak się zasiedziałam.
A lazaret i te inne do nabycia w tutejszym sklepie u Moiry Brown.
Jak kto potrzebuje bardziej szczegółowej instrukcji, niech se poszuka instrukcji do questa „Potęga atomu”.


fallout 3 złom kto skupuje, kod na złom

Hmmm, mniejsza z tym kto skupuje, bo poza Walterem z Megatony wszyscy oferują tak nędzne stawki, że nie ma sensu zawracać se głowy.
Złom jak złom… dobre dla lumpa.
I tu i tam.
Natomiast z tego co pamiętam, staruszek czasami znika.
I to na fest.
Znika tym sposobem, że spada z dachu czy coś i leży zimnym trupem za tą szopą, co robi za szpital czy coś w tym rodzaju.
Jest na to metoda, bo dziadka szkoda to raz, kasy za złom szkoda to dwa a przede wszystkim szkoda pedeków jakie łatwym sumptem można zdobyć za sprzedaż złomu Walterowi.
Jest metoda i nawet skorzystałam ale nie pamiętam jaka… jakiś kod trzeba wpisać na zmartwychwstanie.
Potem może poszukam.
O jest!

„Walter in Megaton sometimes falls to his death off one of the bridges in the town. You can resurrect him by entering the console, typing „prid 00003b59″, hitting enter, then typing „resurrect” and hitting enter. Finally, type „enable”, hit enter, then type „moveto player” and hit enter. When you exit the console he should appear next to you.”

Recovering missing NPC in Fallout 3


Fallout 3 bugs

Wikia Gaming – Fallout 3 bugs


fallout 2 patch 1.34 pl

Ten niezwykle cenny patch kiedyś ściągałam ze strony F.M.C Fallout Modding Centre, ale od dłuższego czasu nigdzie nie mogę tej strony namierzyć.
Wreszcie znalazłam go na paskudnej z wyglądu, za to w środku pełnej prawdziwych perełek do Fallouta 2 FALLOUT2 CUBIK`S SITE
F2 patch 1.34 pl


fallout 2 znika inwentarza

hehe… się uśmiałam serdecznie jak zobaczyłam to hasło.
Niech zgadnę… pewno znikają w Den.

Gdzieś opisywałam to zjawisko.

O tu, KRYPTONIM SNAJPERKA

Otóż w Den okradają nas dzieciaki Flicka… ten taki śmieszny ruch rękoma, jak do modlitwy z małym skłonem wprzod. Wtedy sięgają nam do kieszeni.
Rada?
Eee… nie ma rady. Chodzić z pustymi kieszeniami, ale zdaje się, że kiedyś skubnęły mi pistolca prosto z ręki.
Skradziony towar do odkupienia u zleceniodawcy dzieciaków Flicka.
Wpadłam na to jak kiedyś zaoferował mi flaszkę z Voult 13.


.
.

kaliber64 FAQ – STONEKEEP


Stonekeep 2

Nie ma, ale może będzie INTERPLY NEWS – Interplay and Alpine Studios Announce Stonekeep WiiWare™


Stonekeep PL, spolszczenia do stonekeep

Nie ma… i nie wiem po co miałoby być, gadania w grze za wiele nie ma a jak jest to raczej nieskomplikowane.


stonekeep sterowanie


    MOVEMENT

  • Move Forward ………..Up Arrow / W
  • Turn Left………………Left Arrow / A
  • Turn Right……………..Right Arrow / D
  • Step Back……………..Down Arrow / S
  • JOURNAL

  • First Page…………………………………….1
  • Notes (Most Recent)………………………..2
  • Runes (First Page)…………………………..3
  • Clues (Most Recent)………………………..4
  • Items (Most Recent)………………………..5
  • Map (Current Level)…………………………6 / TAB
  • First page, current section…………………Home
  • Last Page, current section…………………End>/li>
  • Page back in Journal………………………..Page Up
  • Page forward in Journal…………………….Page Down
  • GAME CONTROLS

  • Save Game………………………..F2
  • Subtitling (On/Off)……………….F3
  • Load Game………………………..F4
  • Lower Music Volume……………..F5
  • Raise Music Volume………………F6
  • Lower Sound Volume…………….F7
  • Raise Sound Volume……………..F8
  • Voices (On/Off)…………………..F9
  • Quit………………………………..F10
  • Brightness Control……………….F11
  • Mouse Sensitivity………………..F12
  • Options Screen/Cancel………….
  • Game Options Screen……………O
  • Inventory Scroll………………….I
  • Mystic Mirror……………………..M
  • Journal…………………………….J
  • Pause (Speech)………………….Enter
  • Cancel…………………………….Space Bar
  • INVENTORY

  • Top of Inventory………………..Home
  • Bottom of Inventory…………….End
  • Up Five Items…………………….Page Up
  • Down Five Items…………………Page Down

stonekeep xp, stonekeep win xp

Tu pisałam


stonekeep jak znaleźć dziennik

Pisałam tu


stonekeep runes, stonekeep runy, stonekeep runy opis, stonekeep czary

Tu… Mannish, Throggish i Fae… i Meta…
nie ma wszystkich, bo nie skończyłam jeszcze gry i spisałam tylko te jakie miałam w dziennku. Dotrę z solucją do końca to uzupełnię.


Stonekeep solucja.

Cóż… w produkcji.
Na zakończnie umieszczę wszystko w jednym wpisie gigancie od początku do końca we właściwym kierunku, stosownym do tendencji grze… czyli z góry na dół.
Na razie link do kategorii.

.

27 sierpnia 2010

Greetings!

Filed under: solucja stonekeep — Tagi: , , , — jamatka @ 17:16
.

.

I Am The Great Wahooka!

OR, IF YOU PREFER, WAHOOKA THE GREAT.

Tym samym zaczynamy zwiedzanie drugiego poziomu zamku Stonekeep i pierwszy wpis z serii

Osobistości Kultu Domowego

Trochę ich było…
Poczynajac od Wahooki, przez Dogmeta z F1, Sulika z F2…
potem wielka miłość Misiów Anna…

Ach! ta Anna… jej to się należy specjalny rozdział, nie tyle jej, co całej lokalizacji PL…
Adrianna Biedrzyńska – w sumie nigdy jej nie lubiłam i zawsze uwazałam za kiepską aktorkę a tu…niesamowita była i idealnie dobrana do tej roli.
Myślę, że gdyby nie ten głos to nawet wiercenie pupą i wywijanie ogonem nie zrobiłoby na moich Misiach wystarczającego wrażenia, coby aż tak zapaść im w serce.
I w ogóle same teksty „Szpicuj się trepie”, albo per „skurlu” – miodzik fonetyczny normalnie.


Pierwsze miejsce na liście w sumie należy się Tygryskowi z Kubusia Puchatka, ale tu i teraz chodzi konkretnie o postacie z gier… a Kubuś Puchatek był wprawdzie grany w tym domu dosyć namiętnie by Ptysiu, jednak niczym specjalnym się nie wyróżniał… przynajmniej w porównaniu z Jazz Jackrabbitem


Zatem pierwszy był Wahooka.
Sam/sama mówi o sobie”THE KING OF ALL GOBLINS AND FAERIES” i nie wiem co o tym myśleć bo spotykamy potem „THE FAIRY QUEEN ” a ona nijak na małżonkę Wahooki nie wygląda, poza tym, że wyraża się o nim niedobrze.

Nie dane nam będzie dociec jak jest naprawdę, możliwe że zagadka miała być rozwiązana w STONEKEEP 2… którego, jak wiadomo, nigdy nie było, co nie znaczy, że nie będzie…

interplay logo NEWS…

Tak czy owak, to właśnie WAHOOKA jest tą zakapturzoną postacią z Intra, co tak FRUUU… z tym charakterystycznym zawijaskiem w ostatnim momecie zawija małego Drejka z opresji…
…tylko pieska szkoda.

I w ogóle na swój pokraczny sposób jest dla nas cały czas bardzo miła … tzn miły… nie wiem dlaczego, ale w naszej rodzinia Wahooka zawsze robił za samiczkę, stąd te moje pomyłki…. aż wreszcie w pałacu Cieni staje u naszego boku.
I bardziej niż bardzo się przydaje.

Coby nie gadać… nie bele kto ten Wahooka… aż dziwne, że sam nie umiał poradzić se z tym Shadowkingiem.
Więc…

WATCH AND LEARN!

A ja idę zwiedzać.
Jak zwiedzę to wszystko opowiem.

.

25 sierpnia 2010

solucja stonekeep – poziom zero

Filed under: solucja stonekeep,stonekeep — Tagi: , , — jamatka @ 15:39
.

ERRATA


W ogóle to muszę zrobić szybką erratę, bo między rozgrywką a opisem poziomu minęło trochę czasu, a że na głowie mam to i owo, to łatwo mi się w tej głowie miesza tamto z owamtym i odrobinę nieścisłości pojawiło się w napisanej do tej pory solucji.
Więc…

Po pierwsze to w lokacji startowej jest jedna mrówa, nie dwie.

A po drugie, dosyć istotne, gdzieś w zewnętrznych rejonach poziomu pierwszego leży worek na kamienie.
Bardzo przydatna rzecz.
Potem też znajdziemy kółko na klucze i inne fajne pojemniki, ale to potem.

Akurat w Stonekeep nie należy przejmować się ilością zbieranych klamotów, bo jak zgarniamy je za pomocą Prawego Przycisku Myszy, to same zgrabnie wskakują w odpowiednie miejsce w inwentarzu.
Z kolei, ponieważ w podziemia trafiamy tylko duchem, same ciało zostawiając przezornie na powierzchni, to i siłę mamy nieziemską, dlatego coś takiego jak maksymalny udźwig w tym przypadku nie istnieje.
Hura hura hura!
Nic bowiem mnie w grach bardziej nie wkurza, jak ten przejaw chorego „realizmu”

Pier… niczę taki realizm!

Jak już pisałam, realizmu to ja mam pod dostatkiem w życiu a w grach wolałabym coby wszystko grało.

N`ale wracając do wora.

Kamulce i czachy pozyskujemy przeszukując to zielone truchło, co poniewiera się wszędzie po podłodze i jak już mamy worek, to przekładamy do niego z naszej kieszeni stosik uzbieranych kamulców, jeden po drugim, systemem „przeciągnij i upuść” i jak trafi się okazja do porzucania, to wkładamy pełen woreczek Drejkowi do łapki zamiast miecza i potem tylko klik-klik LPM-em.
A po skończonej zabawie wszystkie kamulce z podłogi klik-klik PPM-em i one już sobie same wskoczą gdzie trzeba.

Co jeszcze w ramach erraty?

Ano zapomniałam o najważniejszym…
że w tym Council Room, gdzie eksterminujemy dwóch tutejszych bosów, co to mają ten ważny stalowy kluczyk… to jednemu z nich po śmierci wypada z kieszeni Afri`s Orb.
Jeden z Orbów, co je mamy skompletować.
I ten Orb ma taką właściwość, że jak delikatnie położymy go przed sobą na ziemi, to wyświetli się mapka najbliższej okolicy z zaznaczonymi potworami.

No i gdzie takie coś jeszcze było?
Hm?
W Falloucie no.
Fajowe…
Kiedyś, bo teraz jakoś z pamięci lecę i szkoda mi czasu na takie zabawy, ale kiedyś… to co drugi krok normalnie. Nic dziwnego, że przecieranie szlaków zajęło mi dwa miesiące z kawałkiem.

A teraz to luzik.

Właściwie podstawową frajdą jest teraz dla mnie pisanie tej solucji, bo tak samo łupanie na prawo i lewo… aczkolwiek przyjemne… jednak tak znowu to samo… to chyba by mi się znudziło.

A!
I jeszcze przeczytałam gdzieś, że te noże z czerwonymi trzonkami, to plują ogniem czy coś… nie pamiętam, muszę sprawdzić.

Tyle tytułem poprawek, czas na ciąg dalszy!


POZIOM ZEROWY czyli ENTRANCE TO STONEKEEP


napis

entrance_to_stonekeep

W takiej „odwrotnej” kolejności, bo przecież dopiero teraz mamy dziennik i dopiero teraz odkryliśmy całą mapę.
Jednym słowem… wszystko jest po kolei.


  1. START… wiadomo.
    Tu lądujemy na wstępie.
  2. GUARDROOM czyli chyba strażnica… O! Wartownia… to chyba najlepsze określenie – a w tym konkretnie miejscu stoi skrzynia z czymś tam. Nie pamiętam z czym, ale to chyba nie jest zbyt istotne… acha… już wiem. Jednak istotne, bo był tam nóż. Nasz pierwszy oręż
  3. A w tej kupie desek leży skórzane wdzianko.
  4. Tu jest owa skrytka w ścianie z Dagger of Penetration

  5. A teraz lokacja z Fontanną Żywej Wody

    Pierwszą wizytę lepiej złożyć w tym miejscu będąc w niezgorszej kondycji albo z zapasem korzonków, bo na wstępie obiją nam mordę dwaj zielonoświątkowcy.
    Potem już luzik a jak marsz tradycyjnie zaczniemy od skrętu w prawo, to spotka nas niespodzianka.

  6. Beware the Kevin of Bass! Ja go/ją zostawiłam w spokoju, bo wprawdzie wbrew pozorom cienki z niego/niej zawodnik/-niczka, ale jakoś szkoda mi go/jej było. W końcu to chyba samica?
  7. Fontanna. Chlip chlip.
  8. A tu stoi skrzynia. Za cholerę nie pamiętam, co w niej było? Chyba flachy z wodą.

  9. Teraz komnaty północne… tam gdzie działa się część akcji z INTRA

  10. Nasz Pokój. Raczej mało pokojowy… nie wiem czy te mrówy kiedyś się kończą, bo nie starczyło mi cierpliwości. Gdzieś tam leży taki różowy kluczyk z brązu. Różowy z brązu. Wiadomo.
    Taki sam, co wypada z mrówy w Elizabeth Kiczen.
  11. Skrytka z dźwignią.
  12. Skrzynia z bombami sztuk 3. Mrów sztuk 6. Po kolei wyłażą z dziury.
.
kevin_of_bass

22 sierpnia 2010

Deklaracja Niepodległości

Filed under: blog — Tagi: , — jamatka @ 15:38


Myślałam, że wystarczająco dużo znaków na niebie mojej prywatnej blogosfery wskazuje na fakt, że…

TO NIE JEST STRONA O FALLOUCIE!

to nawet nie jest blog o Falloucie!

Choćby dlatego, że prowadzenie takiego bloga miałoby może sens dwa trzy lata temu i tego mniej więcej czasu sięgają najstarsze wpisy pokopiowane z moich „pradawnych” blogów o grach.
Ale teraz?
Kiedy panoszy się ta podróba Bethesdy?

Z całym szacunkiem dla podróby, co to nie mało przyjemności mi sprawiła.

Jednak coby pisać teraz na ten temat, to doprawdy… zbyt się jamatka ceni, coby popełniać taki blogowy plagiat.

TO JEST BLOG MATKI GRAJĄCEJ!

Przede wszystkim blog matki… blog… prywatne miejsce, nie jakieś tam na temat, bo fakt… teraz ta granica się zaciera, między pojęciem „strona” a „blog” a to z powodu tendencji, że za wartościowe uznaje się przede wszystkim blogi tematyczne.
I to cokolwiek „wypacza” pierwotne pojęcie. Wcale nie narzekam, bo takie wypaczanie pojęcia to się często nazywa „POSTĘP” a jamatka jest raczej PRO niż ANTYK, ja tylko stwierdzam fakt.

Ale kaliber64 jest najklasyczniejszym z klasycznych blogów blogowej klasyki, bo jest prywatną kanciapką matki grającej rocznik `64, gdzie ja-matka snuje sobie matczyną opowieść.

Fakt, że znajdują się tu czasem informacje przydatne eksploratorom sieciowych bezkresów… co wnoszę z wizyt nakierowanych przez wyszukiwarki…
to fakt obecności tu, od czasu do czasu, przydatnych linków i materiałów, jest kwestią absolutnie drugorzędną.

Najważniejsza jest opowieść, jaką snuję tu sobie przy piwie, wieczorkiem, na temat historii przeżywanej aktualnie w innym wymiarze.

Notabene, od dłuższego czasu nie ma tu nawet wzmianki o Falloucie… czego niektórzy komentatorzy nie zauważają… a na tapecie jest aktualnie Stonekeep.

A dlaczego akurat Stonekeep?

A o tym już było gdzie indziej i nie będę się powtarzała, tym bardziej, że jest link na prawo, na samej górze menu w profilu w pod hasłem EBAUTMI.

Że nieczytelne?
I o to chodzi.

Wszystkie moje blogi są całością a autorem, panem i władcą absolutnym tej całości jest jamatka.
Dlatego nie grzeję sobie ciepłego gniazdka, gdzieś na bloxie czy w innym blogowym kurniku, tylko ponoszę z ochotą wszelkie trudy związane z zarządzaniem własną domeną czy hostingiem, bo tylko taki układ daje mi satysfakcję.
Zaś klepanie rzewnych pamiętników o niczym i niczym się nie wyróżniających w tej blogowej powodzi, której zapowiadanego od lat końca nie widać, już dawno mnie nie kręci.
Wyklikuję sobie blogi nieomal od podstaw… skrupulatnie… poczynając od HTML-a, przez CSS-a, po obrazki, video i nareszcie wpisy.
I wszystko jest moje i nawzajem się uzupełnia.
I hierarchia spraw, jaka tu obowiązuje, też jest moja.

Dlatego, na tym akurat blogu, reszta, poza treścią wpisu, jest prawie niewidoczna, bo stanowi przede wszystkim żer dla wyszukiwarek… i czasem mój przybornik.

Gościńcem jest tu tylko moja opowieść.

Tak to se wymyśliłam i ułożyłam, dlatego szlag mnie trafił, jak przeczytałam w pewnej opinii podsumowanie : Strona o Falloucie!

Nosz ja pier… pierniczę.
To ja się zachwycam nad przewrotną finezją matki grającej a tu BUCH!!!
Pieczątka.
„Kolejna strona o Fallocie”… do tego, że inne są lepsze.

A tu i data i tytuł wpisu i tagi i kategorie i te wszystkie dodatki są taką ciemną czcionką pisane i świecą tylko dla zainteresowanych laserowym światłem, bo chodzi o tajemnicę!

A nie informację.

Bleeeh!!!
Wkurzyłam się.
Moje dzieci przyznały mi rację… że powód był.

To dla opowiadanej historii wprowadziłam zasadę, że każda z opisywanych gier ma i będzie miała swój indywidualny szablon wpisowego okienka i właściwie to ten pomysł stał się podwaliną całego bloga.
Tylko tło jest… faktycznie… w klimatach falloutowych a to z powodu, że akurat w Fallouty gram bez przerwy od 10 lat… inne gry przechodzę raz, kilka razy, potem do nich wracam na chwilę… a Fallout jest zawsze.

Ale to tylko tło.

…………………………………………………………………………………………………….

Że to wszystko wbrew zasadom i tym pierdołom o pozycjonowaniu i takich tam?

A czemu miałoby mnie to aż tak bardzo obchodzić, coby przekładać narzucone schematy ponad własne preferencje tyczące MEGO PRYWATNEGO miejsca?

To jest MÓJ blog i ja tu ustalam zasady.

Nie każdemu musi się to podobać, nie mam nic przeciw krytyce… przyzwyczaiłam się do roli odmieńca i wręcz mi się to podoba… mam tylko za złe powierzchowność oceny.

Bo przeraża mnie wszechobecny SCHEMAT bez szans na indywidualne myślenie.
Zapisywałam niedawno moje blogi do rozmaitych katalogów krajowych i zagranicznych, bo najnowszą moją pasją jest… hehe… proszę się nie śmiać… domorosłe pozycjonowanie.
I ze dziwieniem odkryłam, że znacznie lepiej się czuję właśnie tam… za granicą. Mimo, że bariera językowa mocno mi przeszkadza, jednak właśnie tam znajduję inne blogi, które mnie interesują a moje blogi z kolei przede wszystkim stamtąd wiodą do mnie gości.

…………………………………………………………………………………………………….

Oto ja i mój blog

Mam 46 lat, od przeszło dziesięciu lat szerzę pokój i sprawiedliwość w rozmaitych wymiarach, bo takie jest moje hobby.
Mam trójkę dzieci, ciągle tego samego męża, do niedawna parałam się zawodem, który był moją pasją i czuję się spełniona pod każdym względem.
Moje dzieci dorastały przesiadując z upodobaniem za moimi plecami… a czasem na plecach… kiedy przekraczałam kolejne poziomy w Stonekeep, Faloutach i wielu wielu innych grach i żadne z nich nie wyrosło na maniaka komputerowego.

Tzn to najmłodsze jeszcze ma szanse, bo niedawno… mając zaledwie trzy miesiące życia na koncie, wespół z matką zatłuko tego złego szkieletora z Throggish Temple.

Pisałam o tym we wpisie na innym blogu… na temat nosidełek dla matek grających :)

A… i jeszcze średnie dziecko gra, ale niewiele. Jednak akurat w te same gry co ja, zatem solucję do Stonekeep piszemy razem.
Taka rodzinna rozrywka.

A co w tym, do cholery, dziwnego?

Jedne matki mają hobby pt pieczenie ciast z jednoczesnym haftowaniem serwetek trzecią ręką a moim hobby są moje blogi i gry komputerowe.
Zatem to chyba logiczne, że obie te pasje staram się tutaj połączyć.
Poza tym kobieta jestem, więc muszę bez przerwy coś tworzyć, bo taką rolę przypisała mi natura. Rodzę dzieci i piszę solucję :D

Że piszę solucję?!
A czy to ma mniejszy sens niż dzierganie bezużytecznych makatek?
Sądząc po liczbie googlowych gości, chyba wręcz przeciwnie.

Poza tym schemat działania jest podobny.
Ponieważ swego czasu dziergałam wdzianka na drutach i na szydełku, to znam te klimaty i muszę przyznać, że dzierganie w notatniku HTMLowego wdzianka do bloga bardzo jest podobne do robienia swetrów i podobnie odpręża po wielu godzinach szaroburej znojnej codzienności.
A do tego lubię i umiem pisać, więc?
Gdzie tu brak sensu czy logiki?

Że się silę na ekscentryzm?
Nie sadzę… nie nazwałam mojej półrocznej córeczki Zelda ani nawet Manachisa.

Matko… ludzie… weśśście i strząśnijcie z siebie te schematy, że do dwudziestki gry, potem koncerty, po trzydziestce kino a po czterdziestce tylko teatr.

…………………………………………………………………………………………………….

Powiązane linki:

komentarz pod wpisem kaliber64 w jednym z katalogów stron internetowych.

wpis na matkanieboska.pl tyczący: jak to się stało, że gram?

wpis na inoczka.pl „nosidełko dla matek grających”

20 sierpnia 2010

solucja stonekeep – pierwszy poziom – ciąg dalszy

Filed under: solucja stonekeep,stonekeep — Tagi: , , — jamatka @ 17:05
.

Starałam się wyobrazić sobie sytuację…
że pierwszy raz trafiam w zamkowy labirynt… bez mapy…
a wszystko po to, coby jak najtrafniej określić sposób poruszania się, który w miarę pewnie doprowadziłby do miejsca, gdzie leży ten pieprz… i w ogóle dziennik i będziemy mieli dostęp do mapy… ufff… nareszcie, bo ta ciuciubabka jest jednak nieznośna.

No to robimy RIPLEY …

.
.

Znowu schodzimy po schodach z punktu wyjściowego na poziom pierwszy zamku Stonekeep…
Tarara… gadka szmatka by Khull Khuum…
mniejsza o dywagacje, dlaczego w ogóle zawraca sobie nami głowę, zamiast rozgnieść jak wesz, skoro byle mrówa to potrafi..
No więc mniejsza o sens i szczegóły…
Tararara… Khull Khuum teleportuje się w pissssdu a my stoimy przed tą kupą gnatów i…


I skręcamy w prawo, zaś potem przemy do przodu, pamiętając by lewym ramieniem cały czas czuć chłód i wilgoć zewnętrznej ściany i by nigdzie się nie oglądać…
tzn w przypadku, gdy mamy już za sobą zamkową dezynsekcję, bo jak nie, to cały czas bacznie nastawiamy uszu czy jakoś chrobot nie zachodzi nas od tylca, a jak zachodzi to najlepiej czmychnąć szybko w jakiś boczny zaułek, bo te mrówy to klapki mają na oczach i jak walec drogowy… tylko do przodu, na boki są ślepe.

I tak przemy do przodu, przemy, bacząc na kompas i jak przez dłuższy czas będzie nam wskazywało północ a potem po kilku drobnych zakrętach w załomach narożnika dotrzemy do ściany północnej… co oznacza, że od teraz będzie wskazywało wschód, a korytarz przed nami będzie dość długi, by nie było widać końca…
to wtedy znaczy, że jesteśmy na ścianie północnej i namierzamy centralnie drzwi po naszej prawicy i wchodzimy posprzątać w samych bebechach poziomu.

Znajdziemy się w salce z każdej strony zaopatrzonej w drzwi. Centralne drzwi na przedzie można póki co olać, bo i tak są zamknięte, drzwi na lewo prowadzą do miejsca gdzie nie ma nic ciekawego, zaś celem całego parcia do przodu jest pomieszczenie po prawej stronie.
A tam… gdy tylko drzwi się otworzą zobaczymy stojącego spokojnie w bezpiecznej odległości zielonego stworka i radzę nie wdawać się z nim w dyskusję, bo póki co, to żaden z nich do gadki się nie nadaje.
Trzepiemy sakwy w poszukiwaniu czegokolwiek do rzucania i sruuuu w chama ile się da, dopóki zielona jucha będzie z niego tryskała.
Do rzucania nadają się noże, kamienie, czaszki i strzały. No i bomby ogniowe, ale tych jest niewiele, zatem lepiej oszczędzać… taaaa… gdzieś już to chyba mówiłam? A może nie?

Strzały są najlepsze, bo najdalej niosą, potem noże, potem kamienie a na końcu czachy. Czachy są lekkie i za daleko nimi nie dorzucimy.
A jak już nie da się chama jednego dosięgnąć z dystansu wkraczamy do starcia…
cham jak to cham, nawrzuca nam równo po chamsku i rzuci się na nas z łapami i nie tylko z łapami a my nie pozostaniemy mu dłużni.

I tu podam cenną radę.
Nie pamiętam, gdzie to przeczytałam i kiedy, chyba w readme do Stonekeepa wydanego przez CD-Action, coby walcząc w zwarciu cały czas kręcić się w kółko, bo wtedy paskudzie naprzećko trudniej będzie w nas trafić.
Zaś my luzik… trzymamy wciśnięty klawisz -> lub <- a myszką centralnie naparzamy.
I chyba mi się to sprawdza, więc coś w tym musi być.

Tak czy owak kreatura wreszcie sczeźnie i wtedy ze stołu możemy podnieść leżącą tam księgę.

Włalla!!!

Teraz to zupełnie co innego!
Mamy mapę, mamy info rozmaite i nawet możemy se w nią wpisywać, co nam się chce i oznaczać na odsłaniającej się stopniowo mapie różne ważne dla nas punkty za pomocą takiego czerwonego piórka.
Z kolei potem jak klikniemy na opis zaznaczonego miejsca otworzy się strona z mapką i wskazaniem, czego ten opis dokładnie dotyczy.

Proste jak drut a jak akuratne, no!

No… no to teraz solucja będzie przebiegać zupełnie inaczej.

mapka_poziom1_stonekeep

Skrytki w ścianach oznaczone są dodatkowymi krzyżykami


  1. Właśnie tu stoimy jak słup soli zaraz po gorącym przywitaniu uwiecznionym w jutubie kilka wpisów niżej
  2. Nasz pierwszy w życiu Sharga.
    Otwieramy drzwi, bierzemy w rękę kamulec i sruuu w paskudę aż padnie.
    Jak padnie podnosimy z ziemi wszystko, co z niego wyleciało, między innymi Sharga Sword… nie ma co się obrażać, to całkiem przydatna rzecz na okoliczność jakbyśmy byli zbyt honorowi na Sztylet Penetracji.
    I kluczyk! Nasz pierwszy stonekipowy kluczyk!
    Gra z rodzaju mocno klasycznych zatem kluczyk ważna rzecz. Właściwie to cała gra polega na tym, coby znaleźć kolejny kluczyk… no i Stairs Leading Down… ale o tym już pisałam.
  3. Beczki. Beczki jak beczki, ale jak je rozwalić, to z dekielka będzie tarcza. Na początek styknie a niedługo, jeszcze na tym poziomie, znajdziemy lepszą.
  4. Znowu beczki a w beczkach korzonki. Mniam mniam.
    Dlatego właśnie na wstępie radziłam skręcić w prawo, bo niewiele ryzykując zaopatrujemy się we wszystko co trzeba. Oręż, tarczę i medykamenty. W drugą stronę jest gorzej, bo wzdłuż wschodniej ściany, poza mrówami czyha na nas dwóch Sharga. A tak, zanim do nich dotrzemy, to i odziejemy się deczko i doświadczenie nam wzrośnie.
    Ale w sumie nie jest to takie istotne.
  5. Skrytka w ścianie a w skrytce korzonek.
  6. Skrytka w ścianie z flaszką dla kurażu. I właśnie gdzieś w tych okolicach są wspomniani dwaj Sharga. A tak to same mrówy dokoła.
  7. Schody poziom wyżej do FONTANNY Z WODĄ ŻYCIA!. Ważny cel!
  8. Skrytka z korzonkiem.
  9. Tu następna przydatna rzecz, mianowicie skórzane majtasy. To coś jakby zbroja w komplecie. Cienka to cienka, ale zawsze… a nie… jeszcze coś na głowę. To też znajdziemy na tym poziomie, zatem cierpliwości.
  10. Dźwignia w ścianie. Dźwignie na ogół otwierają ukryte pomieszczenia.
  11. No i właśnie w takim pomieszczeniu jest skrzynia a w skrzyni mieczyk. Taki sobie zwykły mieczyk, grunt, że ludzki. Nie wiem czy dobry, bo nie używałam.
  12. Skrytka z czymś tam, nie pamiętam.
  13. DZIENNIK!
    Na stole. A mówią, że trzynastka pechowa!
  14. Skrytka z korzonkiem.
  15. Sharga-miotacz strzeże ogniska z dwoma „lepszymi” nożami. Uwaga… ognisko parzy. AUĆ!
  16. Jedno z dwóch przejść poziom niżej. Na razie zamknięte i dobrze, bo za schodami buszują znacznie gorsze stwory niż mrówy i Sharga. Zielone gludy i wężowidła.
  17. Skrytka z napojem.
  18. Wejście do Council Room czy jakoś tak… ważne miejsce, bo jedna z paskud ma KLUCZYK ŻELAZNY do niższych poziomów.
  19. Skrytka z korzonkiem.
  20. Skrytka z dźwignią, co otwiera pomieszczenie, ale nie pamiętam już co w nim było.
  21. Skrytka z korzonkiem.
    Wiem… trochę nie po kolei, ale zapomniałam a nie chce mi się z powodu głupiego korzonka wszystkie numerki przestawiać
  22. Hehe… Gorzelnia.
    Hehe…
    a między beczkami WESOŁY Sharga. Nie ruszać. To musi być swojak, a swoich się nie rusza.
  23. Grejt Holl a w nim pełno potłuczonej zastawy i innych rozwalonych gratów. A te, co nie są jeszcze rozwalone zawsze można rozwalić.
    Już nie będę rozwijać tematu, tylko wycedzę przez zęby, że tacy i owacy chwalili się interakcją z otoczeniem…
  24. Elizabeth Kiczen tu był.
  25. Gdzieś tu powinien wypaść kluczyk z jednej z mrów, które masowo na nas napadną, jak tylko tkniemy worki z ziarnem
  26. Dangerous Materials
    a tam… zaraz dangerous. Trzy bomby i od razu Dangerous. Wielka mi prochownia.
    W łazience na półce za ręcznikami trzymam bardziej Dangerous Materials.
  27. Na podłodze leży sobie drewniana pałka.
    I tyle.
    Nie wiem po co.
  28. Zbrojownia
    KASK! na łeb! no… to teraz jest komplet. Do tego prawdziwa tarcza i inne fajowe drobiazgi.
  29. Skrytka z korzonkiem.
  30. Drugie zejście w dół.
  31. Schody poziom wyżej, ale o tym potem. Nic szczególnego.
  32. Drugie schody poziom wyżej, w trochę inne miejsce.
  33. Pułapka! uwaga na strzały!
    Za drzwiami druga pułapka w „osobie” kilku zielonych cienkich Bolków.
    Prawdopodobnie strażnica czy coś, bo znajdziemy tu sporo dokumentów dających pewne światło na sprawę.
    Wracając do pułapki na strzały, to jest okazja do obłowienia się w ten cenny pocisk. I to „bez urazu”
    Po prostu, robimy krok w przód i zaraz w tył. Jak będziemy dość szybcy, to pułapka się uruchomi, ale strzały nie zdołają nas dosięgnąć.
    I tak trzy raz czy jakoś tak. Potem pociski się wyczerpują.
    Zaś ten przycisk na ścianie wewnątrz hipotetycznej strażnicy pułapkę wyłącza.
  34. Skrytka z napojem

„CDN”


inne wpisy z zakładki: SOLUCJA STONEKEEP

.
Older Posts »